Wśród ostatnich doniesień medialnych, na jakie się natknęłam, a dotyczących wycinki w Puszczy Białowieskiej, pojawiła się sugestia, że w tej sprawie, jak i w kilku innych (likwidacja polskich kopalń i stoczni), liczne tropy prowadzą do Niemiec.

A co z edukacją domową? Rok 2017 był złym rokiem dla edukacji domowej w Polsce. Jej losy są niepewne. Kto ma interes w tym, żeby jej szkodzić?!

Wśród ponadnarodowych, „korporacyjnych” przeciwników naszej polskiej i, szerzej, europejskiej edukacji domowej, daleko bardziej uciążliwych i niebezpiecznych, aniżeli „pieski ogrodnika” działające w pojedynkę, poczesne miejsce zajmują dziś właśnie Niemcy. Chodzi tu o państwo oraz niektórych wpływowych jego polityków.

Ideologowie oraz przywódcy tego (a może i nie tylko tego) narodu, zawsze rościli sobie pretensje do „rządzenia” edukacją obywateli. Nie przypadkiem to królewskie jeszcze Prusy, tworzące fundament późniejszej niemieckiej mentalności, wdrożyły w 1819 roku, jako pierwsze w świecie, obowiązek szkolny dla wszystkich dzieci. Wbrew temu, co piszą niektórzy autorzy, to nie Hitler (ten wyznaczył tylko surowszą karę za to „przestępstwo”), a socjaldemokratyczna Republika Weimarska w 1919 roku zdelegalizowała edukację domową na terenie niemieckiego państwa.

Jeszcze więc trochę, a będziemy mogli wspólnie z naszymi zachodnimi „przyjaciółmi” świętować stulecie tego społecznego sukcesu! Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu już od dawna idzie w sukurs niemieckim władzom w sprawach wytaczanych przez rodziców życzących sobie edukacji domowej dla własnych dzieci, spolegliwie umarzając je wszystkie.

Może i nasze władze ministerialne – co niejednokrotnie obwieszczały – oraz władze samorządowe zdołają do tego czasu, przy „światłym” wsparciu Wielkiego Przyjaciela z Zachodu, uporać się całkowicie z polską edukacją domową?!

Zresztą i tak już na tym polu „współpracują”, prawda?!

Podejrzewam, że inicjatywa wychodzi raczej stamtąd. Niemieckim władzom od dawna nie w smak, że nie dość, iż pod bokiem mają kraj, gdzie edukacja domowa tak dynamicznie się rozwija, to jeszcze iż stanowi ów kraj edukacyjny azyl dla tych obywateli Niemiec, którzy za cenę trudów życia na emigracji chcą edukować swoje dzieci domowo.

Słyszeliśmy też o kilku antyedukacyjnodomowych „zabiegach” ze strony oficjeli różnych szczebli polityki niemieckiej (od szczebla kanclerza, przez ministra edukacji po szczebel samorządu gminnego) względem ich polskich „odpowiedników”, spośród których niejeden stał się w konsekwencji „sprzymierzeńcem” Prusaków w tej materii.

Miał rację, wielki przyjaciel Polski i Polaków, Marszałek Ferdynand Foch, twierdząc, iż Niemcy są „złym duchem Europy”.

Mam nadzieję, że polscy politycy, w tym Minister Edukacji Narodowej, dobrze przemyślą słowa tego wybitnego męża stanu!

Oby nadchodzący 2018 rok, w którym będziemy obchodzili 100-lecie odzyskania Niepodległości, był rokiem, w którym zostaną naprawione błędy względem edukacji domowej, popełnione przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość!

Czego wszystkim Państwu i sobie życzę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s