Obcowanie z muzyką

Proponuję Państwu zapoznanie się z artykułem (tu tylko fragment; całość do znalezienia pod adresem zamieszczonym poniżej) na temat roli muzyki w życiu dziecka. Podpisuję się pod nim całym sercem! Niektórzy uważali nas na początku naszej domowej edukacji za snobów, ponieważ od najmłodszych lat nasze dzieci słuchały muzyki poważnej i jazzu (np. Czajkowskiego, Griega, Garbarka, Mangione). Podsuwaliśmy im także i inne gatunki muzyczne: rocka progresywnego (King Crimson, Pink Floyd, Marillion), muzykę filmową (Morricone, Kitaro), muzykę etniczną (Varsovia Manta, Clannad). W przypadku naszych dzieci obcowanie z muzyką przyniosło pozytywne efekty. Muzyka jest ważną częścią ich życia. Oboje grają na różnych instrumentach.

Wygrane dzieci

Ewelina Pietryga 11-12-2009, ostatnia aktualizacja 11-12-2009 00:52

Uczmy najmłodszych gry na instrumentach – radzą psychologowie. 90 procent kilkulatków potrafi czysto śpiewać i grać. Ale najpierw muszą się osłuchać z muzyką. Najlepsza jest poważna i jazz. Chodzi o pobudzenie wyobraźni i wywoływanie silnych emocji, na przykład wzruszenia

– Talent nie jest konieczny, jak się powszechnie sądzi – mówi prof. Barbara Kamińska z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. – Zdolność do muzykowania jest u człowieka tak samo naturalna jak zdolność do nauki mowy. Tak naprawdę początki muzykowania widać już w dziecięcym gaworzeniu. Współczesna nauka uważa, że ok. 90 proc. dzieci potrafi czysto śpiewać i grać na instrumentach, przynajmniej amatorsko. Jednak potrzeba tu odpowiedniej stymulacji. Przede wszystkim częstego kontaktu z muzyką i osłuchania – wyjaśnia prof. Kamińska

Zdaniem psychologów to tak jak z nauką mowy. Nie da się poznać żadnego z języków, nie obcując z nim. Czy dziecko w ogóle nauczyłoby się ludzkiej mowy, pozostając od niej w izolacji?

Nie bez znaczenia jest jakość prezentowanej dzieciom muzyki. Badacze polecają nie tylko tę popularną, choć dzięki prymitywnej melodyce najłatwiej wpada w ucho. Mówią, że lepszy jest jazz czy muzyka poważna. Osłuchanie stopniowo wyostrza smak. Z czasem pozwala usłyszeć doskonałość fraz, które jeszcze niedawno zgrzytały w uszach.

– Trzeba dziecku pokazać różnorodne gatunki i style muzyczne – radzi Małgorzata Sierszeńska-Leraczyk, psycholog muzyki z Akademii Muzycznej w Poznaniu. – Także te niełatwe w odbiorze. Nie deprecjonuję ani muzyki ludowej, ani wartościowej “rozrywki” – mówi.

– Poprzestając jednak na medialnych przebojach i popularnych piosenkach, prezentujemy dziecku jedynie namiastkę świata muzyki. To tak, jakbyśmy przez całe życie mówili do dzieci wyłącznie gwarą.

http://www.rp.pl/artykul/404462.html

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s