Ostrzeżenie (można drukować na t-shirtach): „Bandytyzm urzędników oświatowych ciągle bezkarny”

We wpisie pt. „Że dzwonią, to wiadomo …” informowałam świadomych i przypadkowych Czytelników tego bloga o artykule z Rzeczpospolitej (01.08). Nie odniosłam się wówczas do wszystkich nieprecyzyjności, tkwiących w dziennikarskich doniesieniach o sprawach mojej rodziny. Dziennikarz napisał wówczas:

„Rodzice narzekają przede wszystkim na dużą uznaniowość i dowolność wydawanych zgód. I choć próbują walczyć na drodze prawnej, to procedury administracyjne (w tym odwoławcze i sądowe) ciągną się latami. Pokazuje to m.in. sprawa rodziców, którzy już w roku szkolnym 1995/1996 chcieli edukować swoje dziecko w domu. Dopiero po czternastu latach ich spór z dyrektorem szkoły o dodatkowe warunki rozstrzygnął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. I SA /Wa 376/09). Wyrok nie jest jednak jeszcze prawomocny.”

Czas na szczęście płynie i dziś mogę napisać, że wyrok już się uprawomocnił. W ten sposób wszystkie narzucone nam bezprawnie warunki, którą to ocenę utrzymujemy przez lat 15 – i wbrew twierdzeniom konkretnego Dyrektora Szkoły Podstawowej, kilku kolejnych Kuratorów i Ministrów Edukacji, którzy przez cały ten czas szli w zaparte – zostały w kolejnych wyrokach Sądu Administracyjnego uznane za bezprawne!

Wszelkie akty urzędniczej agresji, których przez te lata doznaliśmy, były najzwyczajniej bandyckie i winny zostać potraktowane z całą surowością prawa. Kłopot jednak polega na tym, że … prawo urzędników się nie ima. Prawo administracyjne ze swej strony to wręcz zestaw gwarancji nietykalności dla biurokraty, a  respektowania zasad tego „prawa” nie jest w stanie na urzędniku wymusić nikt. Nawet jeśli urzędnik dopuszcza się oczywistego przestępstwa, opisanego w kodeksie karnym, … włos z głowy mu nie spada!

O ironio, sami urzędnicy w swojej bezczelności twierdzili, że w podejmowanych działaniach i wydawanych decyzjach chodziło im wyłącznie o „dobro” moich dzieci. Pamiętajcie, święci się coś złego, gdy urzędnik mówi Wam tego rodzaju słowa! W naszym przypadku urzędnicy skrzywdzili moje dzieci i krzywdzą je bezkarnie dotąd, choć to my rodzice winniśmy być ofiarami ich zemsty. Przecież to my podjęliśmy decyzję o edukowaniu dzieci w domu!

Mam nadzieję, że Pani Minister Hall zadrżała ręka, kiedy podpisywała w tym tygodniu kolejny „wyrok” na moje dzieci!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s