Komu przeszkadza edukacja domowa?

Na portalu Prawo.pl pojawił się artykuł, w którym znajdują się niepokojące sugestie odnośnie edukacji domowej: „Według prof. Mateusza Pilicha, adwokata w kancelarii BWHS Wojciechowski Springer i Wspólnicy, należałoby przemyśleć wprowadzenie zmian w przepisach dotyczących edukacji domowej. – Moim zdaniem nie powinno być tak, że uczeń przychodzi do dyrektora szkoły placówki i wraz z formularzem zapisu, dostaje od razu blankiet wniosku o wydanie decyzji w przedmiocie edukacji domowej. W tej kwestii akurat dyrektorom pozostawiono zbyt dużą swobodę. Szkoła ma pełnić nie tylko funkcję edukacyjną, ale też socjalizującą. Nie możemy pozwalać na to, żeby powstawały miejsca, z których wyjdą ludzie nie potrafiący utrzymać kontaktów społecznych. To ślepy zaułek. Mam świadomość, że są osoby, które się do systemu szkolnego z różnych powodów nie nadają, ale to przypadki wyjątkowe – zauważa. Jego zdaniem należałoby powierzyć ocenę dotyczącą tego, czy uczeń powinien korzystać z edukacji domowej, specjalistycznym organom – np. zespołom działającym przy poradniach psychologiczno-pedagogicznych. – W moim przekonaniu edukacja domowa sprawdza się najczęściej tam, gdzie są przyczyny medyczne wyjścia poza system szkolny, np. stany lękowe czy też zaburzenia osobowości mające wpływ na zdolność uczenia się. Uregulowanie powinno korespondować z procedurą ubiegania się o kształcenie specjalne – z takiej formy  edukacji niech korzystają osoby, którym rzeczywiście typowa, otwarta szkoła nie służy – podkreśla. Dodaje, że państwo raczej nie powinno inwestować w rozwój podmiotów, których działalność edukacyjna polega na masowym sprzedawaniu slajdów i zapewnianiu możliwości zdawania egzaminów klasyfikacyjnych.

https://www.prawo.pl/oswiata/finansowanie-i-zgoda-na-edukacje-domowa,524714.html

Dodaj komentarz